Szanowni Państwo,
na blogu nie opisuję problemów społecznych naszego lokalnego (gminnego/powiatowego) środowiska, ale temat brutalnego ataku męża na żonę w Stróży, z uwagi m.in. na przyjęty przez Radę Miejską na sesji w dniu 25 lutego 2016 roku Program Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie dla Gminy Myślenice na lata 2016 – 2022, poruszył mnie do głębi.
Artykuł, który przedstawia obraz tragedii jaka się wydarzyła, dostępny jest pod poniższym linkiem:
http://www.tvn24.pl/maz-skatowal-zone-obok-spaly-ich-dzieci,627978,s.html
Myślenice (powiat) po raz kolejny w ogólnopolskich mediach ;(
Niestety, ta tragedia pokazuje prawdę o naszym społeczeństwie.
Z pozoru wszystko jest piękne i idealne: pieniądze, świetna praca, poważanie w środowisku, żona, małe dzieci, a w rzeczywistości …. kat. I należy sobie uświadomić, że to nie jednostkowy przypadek ;( Jasne, że tak ekstremalne sprawy dzięki Bogu zdarzają się rzadko, ale codzienność także skrzeczy.
Ostatnie badania w naszym powiecie (wyniki zawarte są w Programie Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie przyjętym przez Radę Miejską) wykazały, że najwięcej przypadków przemocy domowej to PRZEMOC PSYCHICZNA. Od tego się zaczyna.
Oczywiście teraz będę trochę generalizować, bo każdy problem jest inny, ale w nawiązaniu do powyższego przypadku często sprawa wygląda tak: Mąż zarabiający pieniądze oraz żona zajmująca się domem i dziećmi, niepracująca lub pracująca ciężko ale zarabiająca często niewiele, całkowicie uzależniona od „partnera”, który swoją przewagę wykorzystuje aby się dowartościować i pokazać kto jest „panem i władcą”. Przecież zgodnie z nasza „tradycją”, kobieta powinna siedzieć w domu i usługiwać mężowi. Jeśli żona nie chce poddać się woli męża, lub mąż po prostu ma zły dzień, to ona zaczyna ponosić tego różne konsekwencje, np jest wyzwana, karana brakiem wsparcia zarówno finansowego jak i emocjonalnego. Czasem wystarczy tylko spojrzeć nie tak jak trzeba i już jest problem… itd, itp…
O tym nie mówi się głośno, kobiety po cichu latami cierpią „dla dobra dzieci”, nie widzą dla siebie ratunku. Żona myśli: przecież to wstyd na własnego męża donosić, przecież go kocha, to jej wina, musi się zmienić żeby jak najmniej męża prowokować, przecież nie da sobie sama rady z dziećmi bez dobrych zarobków. Potem, żeby nie prowokować zaczyna unikać kontaktu z przyjaciółmi, rodziną, zamyka się w swoim świecie, lub odwrotnie – na zewnątrz udaje, zgodnie z życzeniem męża, idealną żonę. Także rodzina i znajomi, choć też często widzą co się dzieje, udają że to ich nie dotyczy. Czasami, zgodnie z tradycją i tym co mówi mąż, za trudną sytuację obwiniają kobietę. Ona bojąc się ostracyzmu nie szuka pomocy. Koło się zamyka. A potem płacz i szukanie winnych. Największą tragedią jest jednak to, że takie kobiety są w naszym najbliższym otoczeniu i żyją tak latami, bez wsparcia choćby psychicznego, a cała sytuacja odbija się na niewinnych dzieciach, które potem takie wzorce rodziny przekazują dalej.
Oczywiście to nie dotyczy wszystkich małżeństw, więc ten kto ma czyste sumienie nie powinien się obruszyć, ale Ty który traktujesz swoją żonę jak swoją własność, zastanów się dwa razy zanim ponownie ją skrzywdzisz, bo to Twoja żona, matka Twoich dzieci i choćby tylko dlatego zasługuje na Twój szacunek. Jeśli Ci nie odpowiada, jeśli nie umiecie się dogadać, to bądź prawdziwym facetem, oddaj jej wolność, ale zapewnij też godne życie swoim dzieciom, a nie zostawiaj ich bez środków do życia. Życie masz tylko jedno, nie zmarnuj go sobie i innym.