Na wojnie z „dzikimi wysypiskami„
UMiG Myślenice kupi fotopułapki, które pomogą walczyć z nielegalnymi wysypiskami śmieci i wandalami. To niewielkie urządzenia, które można np. zamontować na drzewie, by z ich pomocą robić zdjęcia lub krótkie filmiki. Mają one pomóc walczyć z nielegalnymi wysypiskami śmieci czy wandalami w mieście. Jak wygląda takie urządzenie? Urzędnicy nie chcą zdradzać szczegółów wyglądu urządzenia, bowiem choć fotopułapka bardzo dobrze zlewa się z otoczeniem, to jednak bystre oko mogłoby ją dojrzeć. Niemniej jednak taki sprzęt ma obiektyw, podczerwień i czujnik ruchu. Jest niewielki i można go umieścić nawet w trudno dostępnych miejscach. Fotopułapka jest odporna na czynniki atmosferyczne. Potrafi zrobić kilka tysięcy zdjęć
Naczelnik Wydziału Mienia UMiG Myślenice informuje,
iż od przyszłego tygodnia będą testowane dwa tego typu urządzenia!
Będą one w miarę potrzeby przenoszone w różne punkty miasta i sołectwa, gdzie najczęściej dochodziło do zaśmiecenia. Te niewielkie urządzenia poniekąd zastąpią monitoring, przydatny w prowadzonych postępowaniach karnych. „Są jednak zdecydowanie prostsze w eksploatacji. Nagrywają lub fotografują tylko te obiekty, które poruszają się w danym obszarze” – zauważył Marcin Słomka, tłumacząc, że można je łatwo przenosić w różne miejsca i ukryć. „Urządzenie to umieszczamy tak, by było niewidoczne, np. na drzewie, ale też w miejscach niezadrzewionych. Działa w momencie, gdy następuje ruch. Robi zdjęcie lub 10-15-sekundowy film. Nagrywa moment podrzucania śmieci, zanieczyszczania mienia np. malowanie grafitii lub podrzucanie śmieci”
„Fotopułapki potrzebne są nam do tego, by walczyć z nielegalnymi wysypiskami śmieci czy na przykład wandalami, którzy niszczą ławki, dewastują cmentarze” – tłumaczy Komendant Straży Miejskiej w Myślenicach, Tomasz Burkat. Dodał, że takie miejsca trudno poddawać ciągłej obserwacji z udziałem np. patroli straży miejskiej. Na pytanie, skąd pomysł na korzystanie z takich urządzeń, Komendant odparł, że korzystają z nich np. nadleśnictwa w lasach, w miejscach, w których zdarzają się kradzieże drewna.
„Stwierdziliśmy, że można ich używać nie tylko w lesie, ale też w mieście – w miejscach, w których nie opłaca się montować stałego monitoringu. w miejscach, gdzie chcemy je wieszać, nie jest nam potrzebny monitoring stały i np. natychmiastowa reakcja straży miejskiej, bo nie chodzi o sytuacje zagrożenia czyjegoś życia czy bezpieczeństwa. W razie potrzeby możemy odtworzyć zdjęcia czy film i odnaleźć osobę, która wyrzuca np. śmieci” – wyjaśnia.
Taki monitoring np. sprawdził się w miejscowości Osieczany, gdzie od kilku lat przystanek komunikacyjny był regularnie niszczony i zaśmiecany przez jedną i tę samą osobę. Z problemem porzuconych śmieci, mieszkańcy Osieczan borykali się od ponad dwóch lat. Te pojawiały się nie tylko przy drodze, w pobliskich lasach, ale przede wszystkim na przystanku autobusowym, z którego każdego dnia korzystają uczniowie i osoby dojeżdżające do pracy. To dzięki odważnym i odpowiedzialnym mieszkańcom, którzy rozpoznali na nagraniu osobę nazywaną potocznie „Śmieciarzem” udało się postawić zarzuty sprawcy dewastacji publicznego mienia. Nagrania z monitoringu okazały się kluczowe, jednak recydywista podobnie jak we wcześniejszych przypadkach, pod osłoną nocy, ubrany w kominiarkę maskującą twarz z pełnym workiem śmieci pojawił się w parę miesięcy potem na przystanku, tym razem został złapany przez strażników na gorącym uczynku. Scenariusz jednak jego działania był identyczny jak na nagraniu z monitoringu z tą różnicą, że strażników się nie spodziewał.
Jak podkreśla Komendant Straży Miejskiej Tomasz Burkat: „Nie ma i nie będzie przyzwolenia na rozmyślne i złośliwe działania, niszczenia mienia, czy dewastowanie przestrzeni, która ma służyć ludziom.”
Na szczęście świadomość ekologiczna naszych mieszkańców jest coraz większa i często świadkowie takich zdarzeń zapisują numery rejestracyjne samochodów lub rozpoznają sprawców zanieczyszczeń przekazując informację do dalszego postępowania Straży Miejskiej.
Przypominamy jednak, że nawet najskuteczniejsze kontrole i kary nie spełnią swojej roli jeśli wspólnie jako mieszkańcy nie będziemy faktycznie zainteresowani tym jak wygląda nasza okolica w której mieszkamy. Nie bądźmy zatem obojętni na zachowanie osób, które pozostają na bakier z ekologią – ich działanie szpeci krajobraz, i niekorzystnie wpływa na stan naszego samopoczucia i zdrowia, apeluje Tomasz Burkat.


